Omawiamy EGZAMINY W AKADEMII.

Takie mam zaległości w pisaniu, że głowa mała…  Mamy mnóstwo wydarzeń wielkich i mniejszych za sobą….Jest o czym pisać.

Na początek egzaminy…

Już minęło od egzaminów trochę czasu, ale wciąż są świeże i budzą dużo emocji. Trwały dwa dni, pierwszy czwartek i piątek października. Przygotowania za to wiele wiele miesięcy. Właściwie prawie od początku roku uczniowie o nie wypytywali. Był to temat rozmów zakulisowych (i nie tylko ) nr jeden. Jest to dowód na to, jak wielką wagę do tego przykładamy. Egzaminy to wielkie wydarzenie i wielkie święto, to zwieńczenie roku nauki, ale i możliwość puszczenia wodzy fantazji, możliwość wykonania czegoś, co siedzi gdzieś w człowieku i spokoju nie daje. Na co dzień nie wykonujemy takich prac, bo to klient nam narzuca swoją wolę, jesteśmy ograniczani czasem, funduszami… A tu….? Hulaj dusza… Spełnienie intelektualne, spełnienie twórcze, spełnienie marzeń o sztuce i pierwsza poważna do niej przymiarka.  Uda się? Ocenimy sami siebie, oceni nauczyciel, koledzy, oceni zaproszona na egzamin profesjonalna komisja…   I w końcu oceni publiczność, czyli goście… To spełnienie twórcze, ale i wyzwanie, wystawić się na taką ocenę…

Faktyczne przygotowania do egzaminów rozpoczęliśmy w maju….najpierw były rozmowy. Jakoś musieliśmy się ukierunkować. Po wstępnych rozmowach, dyskusjach i mojej akceptacji  pierwszych pomysłów uczniowie przystąpili  do szkicowania. Do wakacji prawie wszyscy mieli jakieś wstępne rysunki i szkice prawie wszystkich prac. Wykonanie rysunku zmusza ucznia do głębszej analizy, do przemyślenia pomysłu.  Przedstawione rysunki ponownie razem analizowaliśmy i wyłapywaliśmy ewentualne błędy i czyhające na nas pułapki techniczne.  Na rysunku też widać dobrze kształty, proporcje. Bezkarnie można mazać, zmieniać, wyciągać, pogrubiać i przerabiać… Opracowujemy konstrukcje, wpisujemy w nią nasze kwiaty. Próbujemy sobie to wyobrazić i poczuć klimat, oddziaływanie dzieła na nasze zmysły.  I dopiero jeśli intuicja nam (uczeń i ja)podpowiada, że tak… jesteśmy zadowoleni z naszego projektu, wtedy dopiero uznajemy go za docelowy…co nie znaczy, że zmiany nie są możliwe. Absolutnie, zmiany do końca są dopuszczalne… Szczególnie jeśli wynikają z wyjątkowych trudności technicznych, braków rynkowych lub innych ważkich problemów. I tak, mając dopracowany projekt uczniowie przystąpili do jego realizacji…Na ogół w wakacje produkowały się konstrukcje, były wykonywane próby struktur i ćwiczenia z materiałem. Konsultacje ze mną trwały cały czas. Uczniowie mogli dzwonić, mailować, przysyłać zdjęcia i przyjeżdżać do szkoły, by pokazać fragment, lub całe swoje dzieło.  Nad efektami egzaminów pracowaliśmy mozolnie przez kilka miesięcy. Po ostatnich wrześniowych zajęciach pomału przyjeżdżały prace do szkoły. Tu trwały ostatnie ćwiczenia z roślinami, podejmowane były ostatnie decyzje, trwały ostatnie konsultacje.   Mnóstwo było przy tym emocji…….    :-)

Przygotowania, przygotowania, przygotowania…jak na prawdziwych twórców przystało. Bo najważniejsze to zrobić dobrą pracę, zgodną z zasadami kompozycji, spójną pod każdym względem, czyli po prostu harmonia w każdym calu. A do tego wspaniale, gdy dzieło w pełni zadowolić twórcę. Tego chcemy i to jest dla nas najważniejsze. Od poniedziałku przedegzaminacyjnego uczniowie rozpoczęli walkę o towar (czyli rośliny), my (czyli ja i Marta) ostatnie przygotowania organizacyjne, by egzaminowi nadać odpowiednią oprawę. W środku tygodnia przybyli już sędziowie i goście zagraniczni. Przybył również reporter z Bloomster, duńskiego magazynu poświęconego florystyce.  I wszystko szło wspaniale i wydawało się, że będzie to najwspanialsze wydarzenie, wielkie święto, uroczyste zwieńczenie rocznego trudu….i nic nam nie przeszkodzi w realizacji naszych zamierzeń, naszego dążenia do celu,  naszej radości i ekscytacji…..tymczasem…. pogoda spłatała nam figla…wielkiego figla… Do dnia dzisiejszego dni egzaminu były najzimniejszymi dniami. W nocy temperatura spadała do minus 4 stopni. W takich warunkach trudno jest kwiaty transportować, trudno się przygotowywać, trudno myśleć…idylla się skończyła. W hali w której zdawaliśmy egzamin panowała temperatura delikatnie mówiąc baaardzo niesprzyjająca. Pomarzły egzotyki, marzły dłonie, ruchy były spowolnione. To bardzo utrudniło nam zadanie, ale nie uniemożliwiło… Wszyscy zdali, nikt nie był zagrożony, egzamin miał poziom rewelacyjny. Goście zagraniczni, sedziowe nie mogli wyjść z podziwu… „Poziom europejski”,  „Startujcie w konkursach europejskich”…mówili… To bardzo miłe, to satysfakcja i duma. To dodaje skrzydeł i chce się pracować, rozwijać, myśleć jak udoskonalić i urozmaicić proces edukacyjny, co jeszcze więcej mogę zrobić, by uczniowie skorzystali…. Pojawiają się nowe pomysły, nowe projekty, nowe wyzwania… By osiągnąć kolejny sukces, trzeba je wcielić w życie …

Na egzaminie na tytuł mistrza florystyki 2013 uczniowie (11 osób)  wykonali -                                                           1. Instalacja „Perpetum mobile” (180 minut)                                                                                                                               2. Kompozycja w surrealistycznym naczyniu (120 minut)                                                                                                   3. Bukiet wiązany w ręku „Dla Amy Winehouse”                                                                                                                                                                                                 4. Dekoracja panny młodej (90 minut)                                                                                                                                          5. Praca „Niespodzianka”  (60 minut + 15 minut na przygotowania)

Na egzaminie na tytuł florysty 2013 uczniowie (12 osób) wykonali –                                                                                  1. Praca dowolna (150 minut)                                                                                                                                                                2. Wieniec (120 minut)                                                                                                                                                                             3. Bukiet ślubny (60 minut)                                                                                                                                                                    4. Bukiet wiązany w ręku (30 minut)

Wszyscy, zarówno nauczyciele jak i uczniowie osiągnęliśmy pełen sukces.

Powrót